19-letni bramkarz Vorskli Połtawa, Pavlo Isenko, który ma już ugruntowaną pozycję mistrza rzutów karnych, wspominał swój debiut w dorosłej piłce i mówił o swoich umiejętnościach bramkarskich.
- Który z trenerów zaczął wprowadzać Cię do pierwszej drużyny Vorskli?
- Jeszcze kiedy Vasyl Sachko był głównym trenerem, kilka razy zaangażował mnie w treningi z pierwszą drużyną. A ja już wcześniej zacząłem dostawać się do składu pierwszej drużyny Vorskli dzięki pracy Vitalii Kosovskyi.
- Ale twój debiut na dorosłym poziomie miał miejsce pod okiem Jurija Maksymowa w półfinale Pucharu Ukrainy w meczu z Mariupolem. Jak to się stało?
- Przed meczem Maksymov powiedział mi, że jeśli będą rzuty karne, to wejdę na boisko. I tak też się stało.
- Jakie emocje towarzyszyły ci podczas tego meczu?
- Miałem sprzeczne uczucia. Na początku bałem się i chciałem, żeby nie doszło do karnych, żebym nie musiał grać w tak ważnym meczu. Potem uświadomiłem sobie, że chcę grać. Na początku byłem zdenerwowany, ale kiedy wszedłem na boisko, wszystko zniknęło.
- W tamtej serii wykonałeś trzy rzuty karne, a drużyna dotarła do finału. Jak drużyna odbierała ten sukces?
- Wszyscy byli bardzo szczęśliwi i podekscytowani. Oczywiście, chwalili również mnie.
- To oczywiste dla wszystkich, że jesteś świetnym bramkarzem, ale jakie inne mocne cechy bramkarskie mógłbyś podkreślić?
- Trudno powiedzieć. Pracujemy z trenerami nad wszystkimi elementami. To jest raczej pytanie do nich.
- Ale mimo wszystko, czy masz jakieś sekrety ratowania karnych, czy dzieje się to intuicyjnie?
- Tak, mam pewien sekret, ale oczywiście nie chcę go zdradzać.
Dmytro Venkov