Pomocnik kijowskiego „Dynamo” Roman Salenko, który zadebiutował w pierwszej drużynie w meczu z odesskim „Czornomorcem” (3:1) w 14. kolejce mistrzostw Ukrainy, przypomniał to wydarzenie w wywiadzie 1927.kiev.ua.

— Byłem bardzo szczęśliwy, emocje były szalone, ale to było pięć minut — trzeba się przygotować, żeby grać więcej. To było „czysto powąchać”, spróbować.
— A dalej — więcej?
— Oczywiście, będę pracować, pokazywać trenerowi, udowadniać. Mam nadzieję, że będę wychodzić więcej i więcej.
— Czy Aleksandr Włodimirowicz coś mówił po meczu?
— Po — nie, ale przed powiedział, że mam robić to, co trenowałem i opracowywałem. Nie patrząc na to, że to były 5 minut, rozumiałem, gdzie biegać i co robić. Tak właśnie powiedział: „Rób, co wiesz”.
— Twój tata był napastnikiem, a ty bardziej w pomocy, grasz w centrum…
— Trochę więcej biegam niż tata.
— Szybkość — to jedna z twoich zalet, prawda…
— Tak, biorąc pod uwagę mój wzrost i wagę. Szybkość jest.
— Nad czym jeszcze trzeba pracować?
— Jak poprawnie zajmować pozycję, grać ciałem i popełniać mniej błędów, oczywiście. Im mniej błędów, im bardziej stabilnie gram — tym lepiej.