Benfica 2022/23: nowy trener, nowy styl, jeszcze nie nowy Jaremczuk

Kolejne przybycie Jorge Jesusa do Benfiki nie zakończyło się sukcesem. Pomimo tego, że pod okiem żywego klasyka portugalskiego warsztatu trenerskiego, Orły dotarły do ​​play-offów Ligi Mistrzów w zeszłym sezonie, zostawiając w tyle swoją grupę nie tylko nasze Dynamo, ale także słynną Barcelonę, to nadal daleko od końca ostatnich mistrzostw (w grudniu) Jezus został odprowadzony do drzwi. Nie przede wszystkim dlatego, że Lizbona okazała się niekonkurencyjna w krajowych mistrzostwach: nigdy nie zadeklarowali walki o pierwsze miejsce, zajmując w finale dopiero trzecie miejsce. Różnica między Porto, które finiszowało jako pierwsze, jest więcej niż poważna - 17 punktów. Ambicje kierownictwa klubu rozszerzyły się znacznie dalej.

Zdjęcie: gettyimages.com

Zamiast Jezusa Verissimo zakończył sezon na czele Orłów. Nelson nie miał ani czasu, ani możliwości, aby radykalnie zmienić sytuację. Był zwykłym pracownikiem tymczasowym. A pod koniec maja Benfica dostała nowego mentora – Rogera Schmidta.

Niemiecki trener, który podpisał dwuletni kontrakt z klubem z Lizbony, powiedział, że jest „bardzo dumny z prowadzenia tak wspaniałego klubu” i że „włoży całą swoją energię i doświadczenie, aby odnieść sukces”.

Szczerze mówiąc, nominacja Schmidta do Benfiki wywołała co najmniej pytania do kierownictwa klubu Eagles. Bo na pierwszy rzut oka (i nie tylko na pierwszy rzut oka) ta wizyta wydaje się co najmniej dziwna.

Dziwne, bo w poprzednim miejscu pracy niemiecki mentor nie był pamiętany z powodu czegoś specjalnego. Schmidt został powołany do holenderskiego PSV, aby nie tylko narzucić Ajaxowi walkę o mistrzostwo, ale także odzyskać koronę mistrzowską z Amsterdamu. Na nieszczęście dla Herr Rogera udało im się jedynie narzucić walkę. Ale trofeów jest niewiele: tylko Puchar i Superpuchar Holandii. Upragnione „złoto” nigdy nie zostało zdobyte.

Jedynym miejscem, w którym Schmidtowi udało się zostać mistrzem, był Austriak Salzburg, którego trenował w sezonie 2013/14. Od tego czasu podjął wiele prób, ale wynik pozostaje bez zmian: w zasadzie nie uzasadniał pokładanych w nim nadziei.

Ale wydaje się, że w Benfice zdecydowali, że najważniejsze jest, aby zespół pokazał jasny, ofensywny mecz, a wyniki przyjdą pewnego dnia. Jeśli chodzi o grę jako taką, drużyny Schmidta prawie zawsze prezentowały błyskotliwą piłkę nożną. Na początku "dziesiątej" jego "Bayer" zakochał się w całych Niemczech, ta drużyna była tak spektakularna. Tak, a PSV pod wodzą Rogera pokazał „pyszny” futbol. Jednak powtarzam, nie było zapachu wysokich wyników. Może Benfica w końcu się przebije?

Sezon 2022/2023 rozpoczął się dla Benfiki dobrze. Lizbona w trzeciej rundzie kwalifikacyjnej Ligi Mistrzów nie zauważyła duńskiego „Midtjullan”, pokonując przeciwnika z łącznym wynikiem 7:2.

Drużyna Schmidta również z powodzeniem wystartowała w nowych mistrzostwach Portugalii. Po dwóch rundach Orły znalazły się w czołówce: maksymalna ilość punktów i doskonała różnica bramek (5:0).

Już w tych trzech oficjalnych walkach kibice i eksperci również zwracają uwagę na zmiany strukturalne, które zaszły w przypadku Orłów. Zespół prezentuje się bardzo agresywnie w ataku, czego w zeszłym sezonie nie było w takich ilościach. Schmidt jako trener zawsze wyróżniał się umiejętnością budowania bardzo wysokiej, agresywnej presji. Dawno, dawno temu jego Bayer był wzorowym zespołem pod tym względem. Wygląda na to, że teraz chce zbudować własnego Bayera w Benfice.

Jednak obecna Benfica wyróżnia się nie tylko wysokim ciśnieniem. Wcześniej, czyli jeszcze w poprzednim sezonie, drużyna Lizbony próbowała grać prościej, „tańczyć” przed przeciwnikiem, szukając w nim słabości i wywierając na nich presję. Jeśli przeciwnik był w przybliżeniu równy, natychmiast pojawiały się trudności. Bardzo często w takich przypadkach drużyna grała na kontratak.

Teraz wiele się zmieniło. W obu meczach przeciwko Midtjullan drużyna Lizbony grała jako pierwsza, z pozycji siły. Posiadanie piłki w miejscach sięgało 80 proc. Co więcej, zespół stara się kontrolować nie tylko piłkę, ale także sytuację. Wielu zwraca uwagę na doskonałą grę na flankach, umiejętność tworzenia przewagi poprzez kompetentny i terminowy ruch graczy. Taki analog „inteligentnego chaosu”.

Możesz, jeśli chcesz, argumentować, że jednocześnie Benfica kreuje sytuacje punktowe dość prosto – po podaniach z flanki i stałych fragmentach, ale taka standaryzacja, wybacz tautologię, przynosi skutek: drużyna dużo punktów. Na uwagę zasługuje fakt, że na zgrupowaniu poza sezonem Orły były mile zaskoczone wysoką wydajnością na tle bardzo mocnych przeciwników. Strzelili odpowiednio trzy i pięć bramek przeciwko angielskiemu Newcastle i Fulham, Nice także trzy, Girona cztery.

Ogólnie rzecz biorąc, obecna Benfica to bardzo potężna siła. A Dynamo na pewno nie będzie miał z takim przeciwnikiem. Nawet pomimo tego, że pewne problemy zespołu w obronie nie zniknęły.

Poza sezonem letnim Benfica zmieniała się nie tylko stylistycznie, ale i personalnie. Wszyscy jakoś przywykliśmy do tego, że lizbońskie „orły” są rodzajem warsztatu nie tylko do „produkcji”, ale także do sprzedaży talentów. Tak więc tego lata klub sprzedał swój kolejny diament za szalone pieniądze.

Darwin Nunez, najlepszy piłkarz Portugalii w zeszłym sezonie, wyjechał z Benfiki do Liverpoolu za 75 milionów euro. Kolejne 25 milionów Lisbon otrzyma od Merseysiders dla urugwajskiego strzelca jako premie.

Inny napastnik opuścił Da Luzh i został wypożyczony na rok do Galatasaray. Mówimy o Seferoviciu. Wydawałoby się więc, że droga do głównej drużyny jest oczyszczona dla naszego Jaremczuka. Ale to nie jest takie proste. O czym poniżej.

Do znaczących strat należy odejście z klubu czterech kolejnych wykonawców: Everton (przeniesiony do Flamengo), Jota (Celtic), Fernandez (Besiktas) i Pizzi (Al-Wahda).

Jednak Benfice nie tylko udało się sprzedać płynność, ale także uzupełnić wykwalifikowaną kadrą. Brazylijczyk Neres pochodził z naszego Szachtara, który zdołał pokazać się w całej okazałości w meczu z Midtjullanem. River Plate kupił Enzo Fernandeza, a Corinthians kupił Joao Victora.

Ogólnie rzecz biorąc, Orły wydały prawie 47 milionów euro na nowych graczy poza sezonem. Chociaż ich dochody są znacznie wyższe - około 115 mln.

Teraz o Jaremczuku. Ani za Jezusa, ani za Verissimo, napastnik reprezentacji Ukrainy nie był głównym w Benfice. Chociaż regularnie otrzymywał swój czas gry. Po odejściu Nuneza i Seferovicia wydawało się, że teraz Roman stanie się w końcu głównym graczem Orłów. Jednak zarówno w meczach eliminacyjnych Ligi Mistrzów, jak iw meczach otwarcia mistrzostw Portugalii Schmidt polegał na atakującym trio Neres - Ramos - Silva. Jaremczuk również dostał swój czas gry. Ale nie tak bardzo, jak by chciał.

Sytuacja może się zmienić po tym, jak Benfica rozstaje się z innym napastnikiem: jest wielu pretendentów do Ramosa. Jeśli z jakiegoś powodu tak się nie stanie, Roman będzie musiał wygrać poważny konkurs o miejsce na słońcu.

Walerij Wasilenko

0 комментариев
Najlepszy komentarz
  • Олександр Вболiвальник Динамо(doktorim) - Эксперт
    16.08.2022 16:38
    Динамо в игре с Бенфикой может воспользоваться своим любимым приёмом - держать мяч у себя на столько долго, на сколько хватит сил и способностей. Бенфика вольготно себя чувствует, когда игра складывается под их диктовку. Когда же им не удаётся навязать противнику свои условия ведения игры, то они начинают нервничать и допускают ошибки. Значит, динамовцы должны не дать противнику играть в свой футбол. И при такой игре попытаться забить гол, не пропустив при этом в свои ворота. Если динамовцам удастся поломать игру противника, то футбол не будет таким, каким хотели бы его видеть игроки Бенфики, а именно искромётным и агрессивным, но зато при таких условиях развития событий, у киевлян будет шанс одержать победу.
    • 2
Komentarz