Ihor Kostyuk: „Pierwszą połowę sezonu można zaliczyć”

Starszy trener „Dynama U-19” Ihor Kostyuk skomentował przełożony mecz 8. kolejki z charkowskim „Metalistą”, w którym jego podopieczni wygrali u siebie z dużym wynikiem 5:0, a także podsumował wyniki pierwszej połowy sezonu.

Ihor Kostiuk (zdjęcie: fcdynamo.com)

Czy ta połowa sezonu jest chyba najtrudniejsza w twojej karierze?

— W naszym kraju sytuacja jest taka, że ​​często są alarmy przeciwlotnicze, mecze są przekładane, wiele drużyn nie kończy swoich meczów. Rozegraliśmy wszystkie mecze, co prawda z opóźnieniami, ale to nic, musimy dostosować się do sytuacji.

Czy ogólnie jesteś zadowolony z pierwszej połowy sezonu?

— Istnieje proces kształtowania się piłkarzy, przejście od piłki dziecięcej do piłki dla dorosłych, istnieje pewna niejednorodność, ale ogólnie można to wziąć pod uwagę. Młodzi gracze już rozumieją, o co ich prosimy, więc jest postęp w tym zakresie.

Co powiedziałeś w szatni po meczu?

— Powiedział, że dziecięca piłka nożna już się skończyła, że ​​każdy powinien być profesjonalistą i traktować siebie inaczej. Trenerzy to tylko asystenci, możemy pokazywać, opowiadać i podpowiadać, mówić o błędach, które popełnili inni zawodnicy na ich miejscu. A najważniejsze zależy od nich. Chłopaki muszą odpowiednio przygotować się do treningu i dostroić się do każdej sesji, każdego meczu. Chcieli też zadbać o siebie, pozostać w bezpiecznych miejscach, mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze i spotkamy się po Nowym Roku.

Czy chłopaki potraktowali dziś poważnie rywala?

— To był trudny mecz, zwłaszcza na początku. Mieliśmy do czynienia z agresywną drużyną z dobrymi zawodnikami. Nasi chłopcy wytrzymali jednak presję, nie przegrali w setach. To, co zaplanowaliśmy, przyniosło rezultaty. Dobrze, że chłopaki rozumieją: jeśli uzgodnimy jakąś taktykę i interakcje, które wykonują na boisku, to daje efekty.

Masz już plany na najbliższą przyszłość?

— Na razie planujemy spotkać się w połowie stycznia, wtedy przyjrzymy się sytuacji. Niestety nie wszystko zależy od nas.

Czy piłkarze wrócą do domu?

- Ktoś pojedzie do swoich bliskich, ci, którzy nie ukończyli 18 roku życia prawdopodobnie będą mieli możliwość wyjazdu za granicę.

Remisy z outsiderami w pierwszej części sezonu „Krywbasom”, „Chrnomoretsem”, „Lwów” czy jest to konsekwencją przejścia z piłki nożnej dla dzieci do piłki dla dorosłych?

— Tak, to kwestia psychologii, ustawienia do gry, kiedy z „Krywbasem” i „Chronmorcem” nie zdajemy sobie sprawy z momentów lub idziemy na drugą połowę bez nastroju, co prowadzi do błędów. To wynik nastroju, dostosowanie się do przeciwnika, wskaźnik tego, jak się zachować. Takie chwile kosztowały nas cztery punkty. Jeśli dodamy do tego remis ze Lwowem, zdobędziemy całe sześć punktów, których nie powinniśmy byli stracić.

Przy stanie 4:0 dla Dynama Metalist miał świetny moment, gdy piłka trafiła w słupek, czy zauważyli to?

— Z tego powodu każdy chce biec do przodu i się sprawdzić. Boczni obrońcy grali jak boczni napastnicy, bo też chcieli się wyróżniać (uśmiecha się). To kwestia koncentracji.

Komentarz