Temur Partvania: "Andrij Husin powiedział mi: "Nie spiesz się z odejściem z Dynama, poczekaj. Ja też grałem do późna..."

2024-06-16 19:30 Były obrońca Dynama Kijów Temur Partskvania udzielił wywiadu dlaUF, w którym opowiedział oznanych postaciach ukraińskiego futbolu. ... Temur Partvania: "Andrij Husin powiedział mi: "Nie spiesz się z odejściem z Dynama, poczekaj. Ja też grałem do późna..."
16.06.2024, 19:30

Były obrońca Dynama Kijów Temur Partskvania udzielił wywiadu dlaUF, w którym opowiedział oznanych postaciach ukraińskiego futbolu.

Temur Parzvania

- Temur, czy mógłbyś nam powiedzieć, gdzie teraz jesteś?

- Obecnie mieszkam w Stanach Zjednoczonych w Jacksonville na Florydzie. Przeprowadziliśmy się tu z rodziną siedem miesięcy temu, a wcześniej mieszkaliśmy w Nowym Jorku.

- Jak znalazłeś się w USA?

- Grałem w Istiklol z Tadżykistanu, a moja żona urodziła dziecko w Stanach, więc poprosiłem klub, żeby mnie puścił. Byli bardzo wyrozumiali, wypłacili mi całą pensję i odszedłem. Dla mnie rodzina zawsze będzie najważniejsza. Moja siostra jest obywatelką USA, więc zdecydowaliśmy się osiedlić tutaj, aby dziecko mogło otrzymać amerykański paszport.

- Czy zakończyłeś już karierę piłkarską?

- Nie, nie zakończyłem. Na początku utrzymywałem formę w półprofesjonalnej drużynie ligowej UPSL. Teraz gram dla New Yorke Braveheart i wkrótce postaram się o nową drużynę z silniejszej ligi. Mieszkam na Florydzie, ale na mecze jeżdżę do Nowego Jorku.

W Ameryce struktura futbolu jest zupełnie inna. Mam 32 lata i dla nich jestem już stary, większość z nich nawet nie patrzy na mój strój. Dla Amerykanów najważniejszy jest wiek. Nawet w wieku 23 lat jesteś za stary na lokalny futbol. Oczywiście nie dotyczy to światowych gwiazd.

Większość graczy w USA pochodzi ze szkół wyższych. Edukacja tutaj jest dość droga, ale jeśli grasz dobrze, uczelnia pokrywa twoje czesne.

- Ale Krivtsov ma już 33 lata i został podpisany przez Inter Miami.

- Nie porównuj ich. Serhii rozegrał wiele meczów dla reprezentacji i w Lidze Mistrzów. Stany Zjednoczone robią wyjątek dla takich zawodników. Kryvtsov jest powszechnie znany w futbolu.

- Grałeś z Kryvtsovem w młodzieżowej reprezentacji Ukrainy. Czy spotkaliście się z nim w USA?

- Jeszcze z nim nie rozmawialiśmy. To sześć godzin jazdy do Miami, ale na pewno się z nim spotkam, jak tylko będę miał okazję. Bardzo się cieszę, że dołączył do Interu Miami. Mają świetny projekt! Nie każdy zawodnik może grać w tej samej drużynie co Messi, ale Kryvtsov na to zasługuje.

- Co jeszcze planujesz zrobić?

- W USA poznałem Ukraińca Denysa Pakharinę, który ma 23 lata. W czasach szkolnych grał w akademii Dynama Kijów. Razem z nim zarejestrowaliśmy i otworzyliśmy szkółkę piłkarską o nazwie Dynamo Jacksonville. To na cześć mojego macierzystego klubu, który dał mi możliwość gry w wielki futbol. W Jacksonville mieszka wielu Ukraińców, wielu z nich dzwoni i pisze, a zapisy idą pełną parą.

- W jakim wieku rekrutujecie chłopców?

- Od czwartego roku życia.

- Co Amerykanie mówią o wojnie na Ukrainie?

- Wszyscy moi przyjaciele w USA wspierają Ukrainę. Są to Amerykanie, Meksykanie, a nawet Serbowie. Byli zszokowani, że Rosja zaatakowała Ukrainę. Kiedy Amerykanie dowiadują się, że jestem z Ukrainy, natychmiast oferują pomoc, wszyscy są bardzo wrażliwi.

- Przejdźmy teraz do Twojej kariery. Powiedz nam, jak przyjechałeś na Ukrainę jako dziecko z Gruzji i do Akademii Dynamo?

- Mój ojciec i ja zdecydowaliśmy się przeprowadzić na Ukrainę, gdy miałem 14 lat. Od dzieciństwa marzyłem o grze w Dynamie Kijów. Moim wzorem do naśladowania był Kakha Kaladze, który przez Dynamo trafił do AC Milan. Ojciec zabrał mnie na obserwację do akademii Dynama, chyba czymś zaimponowałem sztabowi trenerskiemu i mnie zatrzymali.

Sześć miesięcy później otrzymałem ukraińskie obywatelstwo i w wieku 15 lat zostałem powołany do reprezentacji Ukrainy U-16, trenowanej przez Anatolija Buznika. W wieku 16 lat grałem już w dwójce Dynama, a pół sezonu później pojechałem na obóz treningowy z pierwszą drużyną. Pamiętam to tak, jak teraz. Wszystko wydarzyło się bardzo szybko.

Zadebiutowałem w Dynamo-2 przeciwko dość silnemu przeciwnikowi - CSKA. Następnie zostałem zwolniony na drugą połowę.

- Powiedz nam, z którym z przyszłych sławnych graczy zacząłeś grać w Dynamie, kto był twoim przyjacielem?

- Mieliśmy poważną drużynę w dwójce. Grali tam Yarmolenko, Zozulya, Kravets, Garmash, Kyrylo Petrov, Korkishko, Morozyuk, Oliynyk. Zajęliśmy drugie miejsce w pierwszej lidze. Czasami Alijew i Milewski byli ściągani z pierwszej drużyny, kiedy dochodzili do siebie po kontuzjach.

Najbardziej komunikowałem się z chłopakami urodzonymi w 1990 roku, z Dmytro Yeremenko. Davit Imedashvili, Gruzin, również grał wtedy w drugiej drużynie Dynama. Mieliśmy bardzo przyjazną drużynę. Zawsze chodziliśmy na spacery w grupie 6-8 osób.

- Czy podczas waszych imprez zdarzały się jakieś zabawne incydenty: bójki lub kiedy doniesiono na Surkisa?

- Nie, nie wychodziliśmy aż tak pijani. Mogliśmy iść do kina, restauracji, kawiarni. Chodziliśmy też na dyskoteki, ale zawsze wiedzieliśmy, ile trzeba i nigdy nie daliśmy się złapać. Nigdy nie przychodziliśmy do bazy pijani.

- Czyli, tak jak Milewski i Alijew, nie imprezowaliście?

- Nie, oni byli na innym poziomie. Myślę, że Alijew i Milewski imprezowali tak samo jak reszta chłopaków z pierwszej drużyny, tylko mieli pecha i ciągle ich przyłapywano. Wszyscy wychodzą, nawet w Europie, ale nikt ich nie widzi, a Sasha i Artem zostali złapani.

- Jacy byli wtedy Aliev i Milevskyi?

- Byli jeszcze młodzi, ale już dopuszczano ich do drużyny. Pamiętam, że kiedy byłem na obozie treningowym z pierwszą drużyną, Milevskyi dużo mi opowiadał. Ciągle podchodził i pokazywał mi, jak poprawnie wykonywać pewne ćwiczenia.

- Kto był najfajniejszym zawodnikiem Dynama-2 w tamtym czasie?

- Od razu było oczywiste, że Yarmolenko ma wielki talent. Ponadto był bardzo pracowity. W rezultacie osiągnął swój cel, został liderem i kapitanem Dynama. Początkowo Yarmolenko nie został włączony do pierwszej drużyny, ale nie poddawał się, pracował nad sobą i osiągnął poziom Premier League i reprezentacji Ukrainy.

- Kto był największym żartownisiem w Dynamie?

- Denys Harmash był odpowiedzialny za nasz humor. Pewnego razu lecieliśmy z młodzieżową drużyną U-18 na turniej do Irlandii. Na lotnisku przeszukano nas, a Garmash postanowił zażartować, mówiąc, że ma bombę w plecaku. Służby bezpieczeństwa zabrały go na przesłuchanie, a cała drużyna została zatrzymana na lotnisku na kilka godzin. Dzięki Bogu, wszystko skończyło się dobrze i wszyscy zostali wypuszczeni (śmiech).

Strzelec był ciągle dziwny. Otrzymał wiele niepotrzebnych czerwonych kartek, za które został ukarany grzywną. A pensje w dwójce były niewielkie. Pamiętam, jak Denys dostał czerwone kartki w trzech meczach z rzędu i w dniu wypłaty dostał grosza. Cała jego pensja szła na spłatę grzywien za czerwone kartki.

- A ile wtedy dostawali zawodnicy z dwójki?

- Kiedy po raz pierwszy dołączyliśmy do Dynamo-2, płacono nam stypendium, tak jak w akademii. Było to 330 hrywien. Potem dodali do tego pensję w wysokości 500 dolarów, plus premie za wygrane - 200 dolarów. Mogliśmy żyć wyłącznie z premii, ponieważ prawie wszyscy zawodnicy mieszkali w bazie, nie wydawaliśmy dużo pieniędzy. A kiedy ponownie podpisywaliśmy kontrakty, każdy miał indywidualne warunki.

- Czy pamiętasz na co wydałeś swoją pierwszą pensję?

- Moja pierwsza pensja razem z bonusem wynosiła 900 dolarów. Większość pieniędzy oddałem ojcu, a za resztę kupiłem sobie ubrania.

- Kto był największym fashionistą w zespole, kto kupował markowe ubrania itp.

- Nikt w naszym wieku nie mógł sobie wtedy pozwolić na markowe ubrania za 200-300 dolarów. Davit Imedashvili ubierał się stylowo. Ale miał wyższą pensję, ponieważ został podpisany z pierwszą drużyną, a następnie wysłany do drugiej. W dniu wypłaty mógł sobie pozwolić na wydanie dwóch tysięcy dolarów na markowe ubrania od Louis Vuitton, Gucci, Dolce & Gabbana.

Pamiętam, że w dniu wypłaty zabierał mnie do restauracji i zawsze częstował posiłkiem. Nigdy tego nie zapomnę. Nadal jesteśmy w ciepłym kontakcie. Pracuje dla Gruzińskiej Federacji Piłkarskiej i jest odpowiedzialny za drużynę U-19.

- Yurii Semin, który był wtedy odpowiedzialny za Dynamo, zaprosił cię na obóz treningowy pierwszej drużyny. Jak do tego doszło?

- Zaproszenie na obóz treningowy z pierwszą drużyną było dla mnie niespodziewane. Właśnie skończyłem 17 lat. Zakończyliśmy sezon z drugą drużyną, byłem w bazie, pakowałem się na wakacje, a potem dostałem telefon od Kalitvintseva: "Pracowałeś dobrze, masz talent i widzimy, że możesz się jeszcze bardziej rozwinąć. Tak, są błędy, ale nie zwracasz na nie uwagi i pracujesz dalej. Dlatego chcemy wysłać cię na obóz treningowy z pierwszą drużyną". Andrii Fartushniak również przyszedł ze mną od młodzieży.

- Dlaczego nie udało ci się dostać do pierwszej drużyny?

- W tym wieku to trudne, prawie niemożliwe, żeby się utrzymać. Dopiero co przyszliśmy z dziecięcego futbolu do Dynama-2, a tu już podstawa! Co więcej, środkowy obrońca to bardzo odpowiedzialna pozycja, nie ma miejsca na błędy. Ale dla mnie było to bezcenne doświadczenie. Trenowałem z pierwszą drużyną przez dwa tygodnie, potem wróciłem do dwójki, ale czułem się znacznie pewniej. Moje pierwsze podanie stało się znacznie lepsze.

W tym czasie Andrij Szewczenko właśnie wrócił do Dynama. Udało mi się nawet z nim potrenować

- Jaki był wtedy Szewczenko?

- Bardzo skromny. Nawet nie podnosił na nikogo głosu, po prostu wychodził i robił swoje. Sheva bardzo się martwił, gdy drużyna zawodziła. Był również profesjonalistą podczas treningów. Ogólnie zachowywał się z godnością, zdecydowanie nie miał choroby gwiazdy. Gdyby myślał, że jest królem, nie osiągnąłby takich wyżyn i nie zdobyłby Złotej Piłki.

- Czy udało ci się porozumieć z Shevą?

- Mniej rozmawiał z młodymi ludźmi, a więcej z weteranami, takimi jak Shovkovskyi i Vashchuk.

- Kto jeszcze zrobił na tobie wrażenie w pierwszej drużynie, co oglądałeś i myślałeś? "Wow, to jest ten poziom"?

- Bardziej przyglądałem się zawodnikom z mojej pozycji. Bardzo podobał mi się sposób, w jaki grał Taras Mykhalyk. Był prawdziwym wojownikiem! Ale dręczyły go kontuzje. Potem nie mógł utrzymać tego samego poziomu, do tego dochodził jego wiek.

Mikhalik był ogólnie prostym facetem. Wszyscy w Dynamie mieli wymyślne telefony, ale Taras był jedynym, który miał prosty telefon z przyciskiem. Zawsze rozmawiał z młodymi ludźmi, podchodził do nas i dawał nam rady.

- W Dynamo było też kilku "pasażerów" niskiego szczebla, których obserwowało się i myślało: "Jak ten gość tu skończył?".

- Było kilku legionistów, którzy nie byli na poziomie Dynama. Odbiło się to na wychowankach, którym można było dać szansę. Zwalniano tych, którzy dostawali 20 razy więcej pieniędzy, a swoi mogli poczekać. Niestety taką politykę prowadziły wszystkie nasze wielkie kluby. Uważam, że jest ona błędna. Barcelona ma wielu wychowanków Akademii, którzy dla nich grają.

Kto nie osiągnął poziomu Dynama? Nie chcę ich wymieniać. Mogę powiedzieć, że na mojej pozycji nie było silniejszych zawodników, ale to oni grali, a nie my.

- Masz na myśli Almeidę?

- Tak, włącznie z nim.

- A Yussuf?

- Yussuf był bardzo dobrym piłkarzem, lubiłem go. Ale nie zawsze grał z powodu kontuzji. Zagrał w jednym meczu, a potem nie widzieliśmy go przez rok z powodu kontuzji. Diakate też był dobry, ale słabszy od Mychajłyka.

Problem w tym, że Dynamo w tamtym czasie nawet nie patrzyło na swoją młodzież. Z jednej strony można zrozumieć klub z Kijowa, potrzebowali wyniku, ale gdy przyszedł Rebrov, wielu ich wychowanków zaczęło grać. Dał każdemu szansę. W naszych czasach czegoś takiego nie było i stawiano na legionistów.

- Który z super talentów Dynama nie zdołał się rozwinąć?

- Było ich wielu. Pierwszy, który przychodzi mi na myśl, to obrońca Artem Butenin z pokolenia Jarmołenki i Zozulyi. Był bardzo inteligentnym obrońcą, jednym z pierwszych, którzy trafili do Dynama-2 z akademii. Szkoda, że Artem nie zagrał na dorosłym poziomie.

- Jaką rozmowę z Seminem pamiętasz?

- Na pierwszym treningu Semin zawołał mnie i Fartushniaka i powiedział: "Jesteście młodymi chłopakami. Pracujcie ciężko i nie martwcie się, wszystko będzie dobrze. Nie patrzcie na seniorów, nie ulegajcie im i nie wstydźcie się. W Dynamie wszyscy są równi". Po obozie treningowym zadzwonił do nas ponownie: "Dobrze się spisaliście, ale jesteście jeszcze za młodzi. Pracujcie dalej, obserwujemy was".

- Jaki rodzaj treningu przeprowadził?

- Trenerzy z czasów radzieckich zawsze na pierwszym miejscu stawiali sprawność fizyczną. Ale jeśli porównać Semina i Gazzaeva, to niebo a ziemia. Gazzaev miał bardzo ciężkie treningi, nigdy w życiu czegoś takiego nie widziałem. Jestem wytrzymałym piłkarzem, potrafię dużo biegać, ale nawet ja miałem ciężko z Gazzaevem.

Pod jego wodzą Dynamo miało trzy sesje treningowe dziennie. Pierwszy obejmował fizykę, ćwiczenia z piłką i bez niej. Po drugiej sesji treningowej byliśmy kompletnie wyczerpani, a on kazał nam przez chwilę pobiegać na przełaj. Biegliśmy przez 15 minut bez zatrzymywania się i utrzymywaliśmy tempo na poziomie 70-80% maksymalnego.

Milevsky'emu było ciężko, podobnie jak Brazylijczykom. Pamiętam, że my już skończyliśmy bieg, a Brazylijczycy przybiegli dopiero pięć minut później. Ale nikt im nic nie powiedział.

- Czy Gazzajew był bardzo surowy?

- Całkiem surowy. Dyscyplina zawsze towarzyszyła jemu i Seminowi. Gazzajew potrafił krzyczeć na treningu, ale z nikim nie było konfliktów, tylko momenty pracy.

- Czy w Dynamie było jakieś onieśmielenie?

- Nie, nikt nikogo na siłę nie wysyłał do sklepu, a ja bym na to nie pozwolił. Jeśli młodzi sami szli do sklepu, to mogli kupić coś dla starszyzny na kulturalną, pełną szacunku prośbę.

- Mieszkałeś w bazie. Były tam jakieś zabawne historie, może przyprowadzałeś dziewczyny?

- Zdecydowanie nie było czegoś takiego. W Dynamo wszystko było bardzo surowe. Byli strażnicy przy bramie i sprzątaczki na służbie wewnątrz bazy. Nierealne było przemycenie kogoś.

- Legioniści grali z tobą w dwójce: Temile i Diego Suarez. Co możesz o nich powiedzieć?

- Nawet dzieliłem pokój z Diego kilka razy podczas obozu treningowego na Cyprze. Był miłym facetem, choć nie rozumiał języka. Musiałem porozumiewać się z nim gestami (śmiech ).

Suarez nawet nie wynajmował mieszkania, mieszkał w bazie Dynama, był prawdziwym profesjonalistą. Miał swojego trenera, Alvaro. Po wieczornej sesji treningowej zawsze zostawali i grali przez siatkę.

- Dlaczego nie grał wtedy w pierwszej drużynie?

- Suarez przyszedł bardzo młody, a Dynamo miało wtedy silną drużynę. Diego nie jest cudownym dzieckiem, ale ciężko pracuje. Grał bardzo dobrze w Dynamo-2 pod wodzą Kalitvintseva i Lytovchenki, kiedy doszedł do formy. Nie wiem, co stało się z nim później.

Wielu ludzi nie grało w Dynamie. Andre został kupiony za duże pieniądze, ale zniknął. Wielu zostało wypożyczonych.

Jestem zadowolony z obecnego Dynama, ponieważ wielu moich chłopaków gra w pierwszej drużynie. Nie ma jeszcze wyników, ale myślę, że to przyjdzie z czasem. Spójrzmy na Buyalsky'ego i Shaparenkę. To obecnie czołowi zawodnicy.

RSS
Aktualności
Loading...
Ancelotti: "Nie wiem, kiedy przestanę".
Dynamo.kiev.ua
21.07.2024, 19:39
"Galatasaray zainteresowany transferem Shaparenki
Dynamo.kiev.ua
21.07.2024, 17:16
Пополнение счета
1
Сумма к оплате (грн):
=
(шурики)
2
Закрыть
Używamy plików cookie, aby zapewnić Ci więcej opcji podczas korzystania ze strony Ok