Centralny pomocnik «Atalanty U-18» oraz juniorskiej reprezentacji Ukrainy Aleksandr Dragan opowiedział o swoim nowym profesjonalnym kontrakcie z bergamaskami oraz perspektywach w Italii.

— Aleksandrze, opowiedz o podpisaniu profesjonalnego kontraktu z «Atalantą».
— To było nie podpisanie, a przedłużenie kontraktu. Termin nowej umowy zakłada do 2029 roku. Warunki, oczywiście, się poprawiły.
— Już trenowałeś z pierwszą drużyną «Atalanty»?
— Tak, trenuję z pierwszą.
— Opowiedz o metodach pracy Gasperiniego? Jak wiadomo, to bardzo surowy trener.
— Tak, Gasperini jest surowym trenerem. Ale zawsze angażuje młodzież do pierwszej drużyny i wskazuje jej właściwą drogę. Dla młodych graczy stara się być jak tata.
— Rozmawiałeś z Gasperinim, co mówi o twoich perspektywach?
— Podpowiada mi, jak działać na boisku. A o moich perspektywach nie może nic powiedzieć, ponieważ decydują o tym inni ludzie — dyrektorzy klubu.
— Czego od ciebie wymaga Gasperini na boisku?
— Wymaga ode mnie, abym był aktywny i grał w agresywny futbol.
— Kto cię zaskoczył na treningach pierwszej drużyny, że myślałeś: wow, oto poziom?
— To trzej ludzie — De Ketelaere, Lookman i Retegui. Oto top poziom!
— Kto z piłkarzy pierwszej drużyny wziął cię pod swoje skrzydła?
— Lookman. Jako człowiek jest bardzo miły, towarzyski, wesoły, zawsze z uśmiechem na twarzy. Ademola emanuje dobrocią.
— Jakie dawał ci rady z perspektywy swojego doświadczenia?
— Lookman powiedział mi: „Chłopcze, po prostu baw się na boisku. Piłka nożna to przyjemność. Nie musisz się stresować, zawsze bądź rozluźniony, a wtedy wszystko będzie dobrze”.
— Na twojej pozycji macie bardzo silnych konkurentów — De Ketelaere, Pašalić, Lookman, De Roon. Jak oceniasz swój poziom w porównaniu do nich, czy będziesz w stanie skonkurować?
— Oni mają bardzo wysoki poziom, ale powoli, bez pośpiechu, zobaczymy jak to będzie w przyszłości. Jestem gotów na rywalizację. Mam jeszcze wszystko przed sobą.
— Kiedy zobaczymy cię w składzie pierwszej drużyny Atalanty?
— W tym sezonie raczej nie. Teraz przed Atalantą stoją bardzo wysokie cele i nikt nie będzie ryzykować, wpuszczając młodzież. Ale w następnym sezonie, zobaczymy. Mam nadzieję, że dostanę szansę, w tym celu będę dawać z siebie 200 procent na treningach.
— Czy jesteś już gotów do gry w Serie A?
— Zawsze gotowy (śmieje się, — przyp. A.P.).
— Opowiedz dla ukraińskich kibiców, którzy nie mogą śledzić twoich meczów, do jakiego topowego piłkarza Twojej pozycji jesteś podobny stylem gry?
— Myślę, że do Joao Felixa, kiedy mnie wpuszczają w centrum boiska. Ale czasami gram lewego skrzydłowego. Gdzieś 80 na 20 procent. Osobiście wolę grać w centrum, to moja rodzinna pozycja. Mogę także zagrać jako defensywny pomocnik, box-to-box i pod napastnikiem.
— Kto jest twoim idolem?
— Kevin De Bruyne. Staram się go naśladować.
— Jak spędzasz wolny czas w Bergamo, może interesujesz się grami komputerowymi?
— Głównie uczę się języka włoskiego. Również spaceruję po mieście z moimi zagranicznymi przyjaciółmi, którzy mieszkają ze mną w bazie. A jeśli chodzi o gry komputerowe, to nie jestem ich fanem.
— W Atalancie jeszcze wspominają Malinowskiego i Kovalenca?
— Malinowskiego bardzo często wspominają. Gdy dowiedzieli się, że jestem z Ukrainy, żartowali: „O, nie jesteś jego synem, przypadkiem?”. Odpowiadałem, że nie.
Również zawodnicy Atalanty mówili, że Malinowski ma najgorszy gust muzyczny, jaki kiedykolwiek słyszeli w swoim życiu (śmieje się, — przyp. A. P.). Ale nic na ten temat nie mogę powiedzieć, ponieważ nie wiem, czego słuchał.
— Nie próbowałeś promować swojej muzyki w szatni Atalanty, aby wymazać pamięć o gustach Malinowskiego?
— Próbowałem, ale młodym nikt nie pozwala podłączać się do głośnika.
— Jaką muzykę słuchasz?
— Głównie amerykański rap, hip-hop oraz włoską muzykę, która pomaga zrozumieć język. Bardzo mi się podoba. Również śledzę ukraińskich wykonawców. Muzykę rosyjską całkowicie usunąłem ze swojej playlisty.
— Rozmawiałeś z Malinowskim i Kovalencem?
— Trenowaliśmy na tej samej bazie, ale kiedy oni byli w Atalancie, mnie jeszcze nie angażowano do pracy z pierwszą drużyną. Widziałem, jak trenują, ale z nimi nie kontaktowałem się.
— Porozmawiajmy trochę o reprezentacji. Jak ci się grało w juniorskiej kadrze Ukrainy pod kierownictwem Jurija Moroza?
— Świetnie! Jurij Leontijowicz ma ogromne doświadczenie. Wszystko nam opowiadał, wyjaśniał, układał na półkach sytuacje z przeciwnikami. Z strony sztabu szkoleniowego bardzo profesjonalne podejście. Nie mogę powiedzieć ani jednego złego słowa.
— Dlaczego doszło do porażki na Euro, gdzie nasza drużyna nie mogła wyjść do play-off z dość przeciętnej grupy (porażki z Serbią 0:1 i Czechami 1:3 oraz zwycięstwo nad Cyprym 2:0)?
— Wydaje mi się, że dużą rolę odegrało nasze podejście do tej grupy. Bardzo pewnie przeszliśmy eliminacje, a przeciwnicy na Euro na papierze wydawali się słabsi, niż byli w kwalifikacjach. I tutaj pomyśleliśmy: „No! I tak przejdziemy”. I to się stało. Ale to tylko moja opinia.
— Co powiedział Moroz po Euro, był rozbiór lotów?
— Jurij Leontijowicz powiedział, że brakuje nam doświadczenia.
— Kogo z zawodników naszej młodzieżówki możesz wyróżnić, kto się wyróżnia?
— Do reprezentacji zawsze są powoływani najlepsi z najlepszych, a każdy zawodnik, który się tam dostaje — jest na bardzo wysokim poziomie.
— Co powiesz o Artiomie Stepanowie, który już zadebiutował w pierwszej drużynie Bayeru?
— Opiszę go jednym słowem — Potwór! — Artem jest moim dobrym przyjacielem i wiem, że bardzo dużo pracuje nad sobą, dlatego zasłużenie dostaje szansę w pierwszej drużynie Bayeru. Jestem pewien, że stanie się drugim Haalandem. Erlinga trzeba się bać, zmiana już mu rośnie (śmieje się, — przyp. A.P.).
— No i ostatnie pytanie: gdzie widzisz siebie za dziesięć lat?
— Minimum — w podstawowej jedenastce «Atalanty». A jeśli pomarzyć, to w EPL i «Manchester United». Kibicuję temu klubowi od dziecka. Moja pierwsza koszulka była MU i zawsze chciałem być właśnie tam.
— Skąd wziąłeś koszulkę MU?
— Podarowano mi ją na urodziny, kiedy miałem 5 lat.
— Mam nadzieję, że twoje marzenie się spełni. Nasi ludzie w EPL zawsze są potrzebni.
— Dziękuję bardzo! Będę się starał.
Andrij Piskun