Cichy bohater. Dziennikarz Wiktor Ożogin walczy w szeregach Sił Zbrojnych (FOTO)

Jest jednym z tych, których nazywam „cichymi bohaterami”. Z rasy zdrowych i szczerych, otwartych i dowcipnych, od szaleńczo zakochanych w piłce nożnej, która ostatecznie stała się jego zawodem, Wiktor Ożogin reprezentuje starsze pokolenie moich kolegów, przyjaciół i mentorów — Ołeksija Semenenko, Jurija Karmana, Oleksandra Serdiuka, Mychajło Rejenko.

Wiktor Ozhohin

Komunikowanie się z Wiktorem (podczas moich wizyt w Dniepropietrowsku lub jego nieczęstych, niestety, wizyt w Kijowie, za kulisami wydarzeń sportowych, w formie towarzyskich spotkań lub w piłkarskich „chatkach”) jest zawsze świętem. Potwierdzą to jego koledzy i podwładni z dniepropietrowskiej państwowej telewizji i radia oraz „wspólnicy” w oswajaniu piłki (wśród których, nawiasem mówiąc, są prawdziwe gwiazdy „Dniepru”, w szczególności Wasyl Labik i Ołeksandra Rykuna).

Teraz jednak nie do wakacji. Zwłaszcza on. W końcu, podobnie jak w 2014 roku, zgłosił się na ochotnika do wojny. Personel z jego doświadczeniem i charakterem jest naprawdę złotym funduszem Sił Zbrojnych. Jednak mimo udziału w ATO/OOS i stopnia starszego porucznika rezerwy, w lutym tego roku początkowo otrzymał formalną odmowę z Komisariatu Wojskowego: podobno ma już 63 lata. Musiałem nalegać. Absolwent dziennikarstwa Uniwersytetu Szewczenki nigdy nie narzekał na nic, ale na determinację.

Znalazł się więc w swoim batalionie „Dnipro-1” jednego z oddziałów Gwardii Narodowej, gdzie pełni funkcję zastępcy dowódcy kompanii. Wylądowałem tam, gdzie jest najgorętszy – w moim rodzinnym Donbasie. Walczył o Mariupol, Rubiżne, Siewierodonieck, Łysychańsk, dziś rozwiązuje zadania bojowe pod Słowiańska.

Kilka dni temu miałem szczęście słyszeć Wiktora w rozmowie telefonicznej. „Bracie, wygramy, nawet nie wątp w to! powiedział mi. - Nie wiem dokładnie kiedy, ale - wygramy! Teraz te suki zostaną wypędzone z Chersoniu i tam, jak mówią, będzie to trwać dalej!” Jego słowa wywołały łzy w jego oczach. I bardzo, bardzo chciałem przytulić Wiktora zwycięzcę, który bez wątpienia wie, o czym mówi.

Oleksiy Semenenko podziękował mu za rozmowę z Ożoginem. Rodacy z Ługańska, przyjaciele w życiu, dziennikarstwo i piłka nożna, mają stały kontakt. Oczywiście, o ile to możliwe w warunkach, gdy jeden z nich jest na granicy „zera”, w samym piekle.

Stamtąd - straszne filmy z apokaliptycznych krajobrazów po rasistowskim "gradie" i "huraganach", imponujące zdjęcia z frontu: przeprawa przez Siverskyi Doniec na rybackiej łodzi gumowej; „róg” okaleczony odłamkiem karabinu maszynowego, który zamknął serce; ruiny budynku administracyjnego w Siewierodoniecku, gdzie oddział Ożogina znalazł się pod ostrzałem, a samego Wiktora uratowała… szafa na akta, zakrywająca od góry.

Stamtąd ekscytujące historie z pierwszej linii: o bitwie, która trwała dziewięć godzin; o potyczce z Kadyrowami w stosunku jeden do sześciu, w której brat Ożogina dostał udaru tuż za karabinem maszynowym; o wydostaniu się z taktycznego okrążenia w pobliżu wsi Metolkine, kiedy nieprzyjaciel urządził prawdziwą kąpiel ogniową, nie dającą możliwości zabrania ciał poległych.

Stamtąd pożądane są nawet najkrótsze sms-y, kiedy niepokój o ukochaną osobę zastępuje radość z jego kontaktu.

Są życzenia Bożej pomocy, emotikony w postaci dwóch złożonych dłoni. "Przyjacielu, modlimy się za ciebie!" „Wiem, przyjacielu! Dziękuję! Ta wiara pomoże nam wrócić! Uściski!"

I jest też niezbędny materiał. Od córki Wiktora Anny i od jego żony Oleksandry, którzy szukają i znajdują możliwości wsparcia żołnierzy kompanii ojca i męża poprzez fundusz „Inicjatywa Dziennikarzy”, poprzez Krajowy Związek Dziennikarzy Ukrainy, poprzez wolontariuszy.

W ten sposób dzięki NSJU i jego szefowi Serhijowi Tomilence do jednostki Ożogin trafił SUV Subaru, jeden z tych dostarczonych na Ukrainę przez kolegów dziennikarzy z bratniej Litwy. To właśnie ten samochód jako ostatni przejechał jedyny w tym czasie zachowany most na „wielką ziemię” z Siewierodoniecka. Po kilku minutach most przestał istnieć. I wkrótce czterokołowy „Japończyk” kazał żyć długo.

– Samochód został wysadzony w powietrze granatem – poinformował Wiktor. — Przebite jedno koło — zrobił. A potem znalazł się pod ostrzałem moździerza - znowu prawa strona, oba koła. Musiał zostać wysadzony w powietrze. Szkoda, tak wiele osób chciało pomóc. Cóż, co robisz...”

Ta wiadomość od Ożogina, którą podzielił się Oleksiy Semenenko, po raz kolejny wywróciła mój umysł do góry nogami. Człowiek, który cudem uniknął śmierci, żałuje wysiłków wolontariuszy: przepraszam, nie uratował samochodu. Odpowiedzialność, przyzwoitość, ludzkość, nie wiem na jakim poziomie!!!

Takie życie jest bezcenne. Samochody na wojnie to materiały eksploatacyjne. A kolejne „koła” dla Wiktora i jego żołnierzy to kolejny przykład naprawdę popularnego wsparcia dla Sił Zbrojnych Ukrainy.

Oleksiy Semenenko natychmiast zareagował na wiadomość od przyjaciela. Razem z Ożoghinem studiowali kiedyś na wydziale dziennikarskim, wcześniej marzyli o wspólnej futbolowej przyszłości w szkole Ługańska Zora, a później, w latach 80. i 90., jednocześnie relacjonowali mecze swoich ulubionych drużyn: Ołeksij – Dynamo Kijów (gdzie obecnie pracuje jako wiceprezes), Viktor - Dnipro.

Marzenie Ołeksija o wysłaniu na linię frontu przyjaciela zamiast samochodu straconego w bitwie spełniło się w ciągu dwóch tygodni dzięki wsparciu funduszu charytatywnego partnera Dynama Kijów Favbet Foundation (fundusz charytatywny, założony w 2020 roku przez Favbet, realizuje inicjatywy dziedzinie edukacji, zdrowia i rozwoju sportu (obecnie 95% projektów koncentruje się na pomocy krajowi i wojsku), znany wolontariusz Jurij Tyra, dyrektor wytwórni filmów dokumentalnych holdingu Vechirnii kvartal Oleksandr Bragin oraz kierownik Dynama Kijów Tarasa Turkevicha. Niski ukłon dla wszystkich: mercedes od braci futbolowych pomoże Viktorowi Ozhoginowi i jego zawodnikom skuteczniej wykonywać zadania na linii frontu.

Więcej życia żołnierzy Sił Zbrojnych zostanie uratowanych, więcej naszych obywateli zostanie ewakuowanych, a więcej najeźdźców zostanie zniszczonych. Armia ukraińska trochę zbliżyła się do zwycięstwa...

Jurij Korzaczenko

Dynamo.kijów.ua
Komentarz