„Okupanci upili się i strzelają do domów”, Jurij Dmytrulin opisał życie ludności Snigurivki w czasie okupacji

2022-11-15 19:11 Słynny były obrońca kijowskiego "Dynama" i reprezentacji Ukrainy Jurij Dmytrulin opowiedział o okupacji swojego rodzinnego miasta ... „Okupanci upili się i strzelają do domów”, Jurij Dmytrulin opisał życie ludności Snigurivki w czasie okupacji
15.11.2022, 19:11

Słynny były obrońca kijowskiego "Dynama" i reprezentacji Ukrainy Jurij Dmytrulin opowiedział o okupacji swojego rodzinnego miasta Snigurivka. Wspominał też, jak okupanci mieszkali w jego domu pod Kijowem.

Jurij Dmytrulin

„Kiedy zobaczyłem, jak ludzie z flagami i kwiatami witają naszych żołnierzy, byłem po prostu niesamowicie szczęśliwy z powodu mojego rodzinnego miasta”

— Dla Jurija Mychajłowicza, wasza rodzinna wieś Snigurivka była okupowana prawie od samego początku wojny, a siły zbrojne Ukrainy niedawno wyzwoliły to miasto. Opisz swoje wrażenia, gdy zaczęły pojawiać się wiadomości na ten temat.

— 9 listopada wcześnie rano zaczęli do mnie pisać, że flaga ukraińska już zawisła nad stadionem w Śnigurówce, ale byłem skrupulatny w tych wiadomościach, bo wiedziałem, że Orkowie są tam bardzo mocno okopani. To są wiadomości, gdy jest nadzieja, ale jest różnica między tym a oficjalnymi źródłami.

A kiedy zobaczyłem film z centrum miasta, jak ludzie z flagami i kwiatami spotykali naszych żołnierzy, to byłem po prostu niesamowicie szczęśliwy, bo to jest moje rodzinne miasto. Moje więzi rodzinne, przyjaciele i mój pierwszy trener z kobietą tam zostały, więc byłem bardzo szczęśliwy.

— To znaczy nie bardzo ufałeś pierwszym doniesieniom, bo nie chciałeś robić sobie fałszywej nadziei, na wypadek gdyby ta informacja była nieprawdziwa?

- Nieoficjalne doniesienia, rozumiesz, tak to jest, a kiedy o tym mówią w telewizji, oficjalni ludzie, to możesz w to uwierzyć. Przez ostatni miesiąc miałem taką nadzieję, że zaraz zostaną zwolnieni, bo o Śnigurivce ciągle mówiono w wiadomościach, ale dzięki naszym Siłom Zbrojnym wyrzucili okupantów z miasta. Odcięli wszystkie dostawy. Mieszkańcy nie mieli ani opału, ani żywności. Nasz nie pozostawił orkom innego wyboru, jak tylko uciec z miasta.

— Jak Królewna Śnieżka zmieniła się w okresie okupacji. Czy możesz oszacować zakres zniszczeń i jak to było przed i po?

- Powiem szczerze, że sam nie widziałem rozmiarów zniszczeń, bo mnie tam nie było, ale z rozmów wiem, że miasto zostało bardzo mocno dotknięte. Początkowo okupanci traktowali ludność mniej więcej normalnie, później nastawienie to uległo pogorszeniu.

Doszło do tego, że upijali się i po prostu strzelali do domów. Po prostu kpili z ludności. Myślę, że jest dużo zniszczeń, ale wiem, że wszystko będzie dobrze, bo odbudujemy to miasto.

„Miasto jest pod okupacją od dziewięciu miesięcy. To koszmar"

— Jak ogólnie zachowywali się ludzie w czasie okupacji, jakie były nastroje ludności?

— Ludzie nie byli w nastroju, bali się wychodzić na dwór, żeby nie sprowokować orków, które włóczyły się po ulicach w poszukiwaniu jedzenia, czyli plądrowały sklepy i rabowały. Mam trenera, który żeby porozumieć się z córką, która wyjechała z małym dzieckiem, wdrapywał się na dach wprost do anteny, żeby mieć chociaż jakiś łączność. Miasto nie miało żadnego połączenia.

Dlatego nie rozumiem, jak ludzie z bliskimi, którzy wyjechali, utrzymywali kontakt. To po prostu horror, że miasto jest pod okupacją od dziewięciu miesięcy. Nic dobrego tu nie można powiedzieć. To jest koszmar.

— Czy mieszkańcy Snigurivki mieli wystarczające zapasy żywności? Czego brakowało najbardziej?

— Widzi pan, 70 procent opuściło Snigurivkę. Niewiele osób zostało. Przeżyli ci, którzy mieli własne gospodarstwo domowe, ogrody i trochę zapasów w grobie. Nie sądzę, żeby było wystarczająco dużo rynków i bazarów. Może ludzie wychodzili sprzedać coś innym mieszkańcom z tego, co mieli. Na początku dwie fabryki zostały zniszczone, więc nic nie produkowano. Myślę, że to było bardzo, bardzo trudne.

„Chlewnia jest prawdopodobnie czystsza niż dom, w którym mieszkali orkowie”

— Twój dom pod Kijowem został poważnie uszkodzony, a nawet okradziony. Co w ogóle zostaje w domu?

— Mój dom został ostrzelany, mieszkał w nim 104 Pułk Powietrznodesantowy Federacji Rosyjskiej. „Zaznaczyli” tam na stole i ścianach. Nie ma okien, drzwi, pęknięty dach. Dzięki Bogu, że chociaż fasada pozostała nienaruszona. I tak, chlew jest prawdopodobnie czystszy niż dom, w którym mieszkali orkowie. To jest horror! Nie sądziłem, że ludzie mogą się tak zachowywać! Wszystko jest wywrócone do góry nogami, jedzenie na stole, na podłodze, wszędzie brud po śladach stóp.

Wszystkie ciepłe rzeczy zostały wyniesione z domu. Chłopaki z Teroborony opowiadali mi, że w ciągu dnia okupanci ogrzewali się u mnie w domu, a nocą spali w okopach obok domu, a ciepłe koce, kurtki i garnitury wynosili do okopów. Moje rzeczy znaleziono w pobliżu domu i sto metrów od niego. Szkoda, jak się pozycjonują. Są prawdziwą drugą armią świata, ale od końca. To, co robią, pokazuje ich poziom do maksimum.

— A jaki jest los twoich nagród sportowych?

- Ukradli też połowę medali, odznaczeń, pucharów. Kiedy wróciliśmy do domu, nic nie zastałem. Skradziono także koszulki z meczów Ligi Mistrzów i reprezentacji. Więc to co zostało zostało wystawione na licytację i te środki poszły na pomoc naszym bojownikom,

— Powiedziałeś, że masz krewnych w Snigurivce. Co opowiedzieli ci o życiu w czasie okupacji?

— Niestety, nie miałem jeszcze czasu z nimi porozmawiać. Jest też złe połączenie, więc rozumiesz, że dzwonienie i komunikowanie się z ludźmi jest tam prawie niemożliwe. Ale kiedy rozmawiali z córką mojego trenera, powiedziała, że ​​kontaktowała się z nimi pierwszy raz od pięciu miesięcy. Rozmowa była bardzo emocjonalna, łzy płynęły jak rzeka. Powiedzieli, że nie mogą rozmawiać, w ogóle nie było komunikacji. Tu i ówdzie można znaleźć połączenie, więc jeszcze się nie komunikowałem. Ale wiem, że moi bliscy żyją i mają się dobrze.

— Kiedy chciałbyś ponownie odwiedzić Snigurivkę i zobaczyć się z bliskimi?

— Teraz nie jest tak łatwo się tam dostać. Ludzie, którzy wyjechali, chcą wracać do domów, ale wojsko i administracja ostrzegają, że jest za wcześnie na powrót. Warto na razie zostać tam, gdzie jesteś. Królewna Śnieżka jest mocno zaminowana, wiele rzeczy uniemożliwia szybki powrót. Zneutralizowanie wszystkiego, znalezienie współpracowników i filtrowanie zajmie dużo czasu. Myślę, że najprawdopodobniej w przyszłym roku sięgnę po Królewnę Śnieżkę.

— To znaczy, kiedy będzie bezpiecznie i administracja powie, że możesz wrócić, zrobisz to?

- Oczywiście, że tak!

Artem Żyliński

RSS
Aktualności
Loading...
Пополнение счета
1
Сумма к оплате (грн):
=
(шурики)
2
Закрыть
Używamy plików cookie, aby zapewnić Ci więcej opcji podczas korzystania ze strony Ok